630.

strumień czasu który rozdziela kochanków
strumień powinności;

chłód zagarniający ich ciała
na przekór morzu które
wchodzi między nich nie pozwala
zapomnieć. Stawia im na drodze
opuszczone domy schody wiodące
w górę do niewiadomych lasów
barwy mokrych kamieni. Gdzie
można śnić o żywych jak o umarłych
i odwrotnie. I wchodzić
do obcego świata niczym w przeszłość
w sen; jakby jawa
ze wszystkimi jej obietnicami –
w nieznajomych twarzach kawie
przykrytej pianą mleka kwiatach
o zapachu deszczu pustych
pokojach muzyce podróżach
przez czas i przestrzeń –
jakby ta jawa
miała się nigdy nie zdarzyć

 

Reklamy