463.

J. mówi:
Siadam na Rynku z Moją i nic nie gadamy, bo o czym tu gadać po dwudziestu latach.
Tymczasem obok przechodzi kobieta w czerwieni – wszystko ma czerwone, usta i suknię, kapelusz i rękawiczki też – prowadząc starszą, nie wiadomo w jakim kolorze.
Oto Kraków – kwituje J. z krzywym uśmiechem.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s