1160.

Z. ceni teksty
jasne i przejrzyste od A do Z. Najlepiej jednostronne, wtedy ma nad nimi kontrolę. Nie umyka jej żadne słowo ani znak; najmniejsza próba ucieczki, gdy się zdarza.
Przeważnie nocą, i dlatego Z. czuwa nawet śpiąc. W każdej chwili może wstać, podejść do biurka i zaskoczyć tekst w epicentrum buntu. Widzi litery, słowa, zdania zmieniające kształty, kolory i dźwięki, próbujące wymazać sens wypowiedzi i na powrót wsiąknąć w próżnię, ale Z. jest szybsza.
Zwykle wystarczy zastąpić słowo lub zmienić szyk zdania: Z. zamyka tekst kropką i przekręca klucz.

1159.

Co rano Z. otwiera notes,
chce sprawdzić, co się zdarzyło podczas jej nieobecności, co wyrosło. Jakieś potworki? Przyleciały nie wiadomo skąd, zagnieździły się i teraz rozmnażają: raz po raz nowe lęgi.
To słowa je stymulują, te niezapisane.

1157.

autorka bajek dla dzieci się smuci
bo bajki dla dzieci nie mają już zbytu
(a myślała: będę bezpieczna)
niestety
autorka bajek dla dzieci nie wie co robić
zapada się w czarną dziurę
w piwnicę starego domu gdzie jej sobowtór
jej cień (dziewczynka)
zbliża się z zębami

1156.

Nie mogę spać!
oznajmia wlepiając we mnie oczy. Zagrzej mi mleka z miodem!
Widzę go pierwszy raz w życiu. Ma dwanaście lat i twierdzi, że jest wnukiem mojej matki. Zaczynam liczyć. Wnuki, prawnuki, lata.
Zjawiają się inni, starsi ode mnie. Mówią, że wracają ze ślubu. Czyjego?
Ktoś z zewnątrz mocno napiera na drzwi.